niedziela, 15 maja 2011

„Wielka gra” - cz. 1

Oj moi drodzy. Żarty się skończyły. A zaczęła się wielka gra. Xperia Play coraz intensywniej wypełnia mój czas - w każdej wolnej chwili rozsuwam klapkę i w coś tam gram. A że gier a Android Markecie jest sporo, cały czas coś w nowego.

Zacząłem jednak - oczywiście - od tego, co Xperia Play ma w pudełku. No, może nie całkiem w pudełku, bo część z tych gier trzeba sobie "dociągnąć" z sieci, ale wiecie o co chodzi - kupując Playa, dostajecie wraz z nim sześć gier. Jakich? Krótki przegląd...

---

Asphalt 6 HD

Francuski Gameloft jest niezawodny - jeśli jakiś wielki wydawca nie przygotuje wersji jakiegoś swojego hitu, może mieć pewność, że ta firma zrobi to za nich. No i zrobiła - Asphalt to seria, która doskonale kopiuje cykl Need for Speed, a w przypadku części szóstej dodaje do tego jeszcze kopię gier Burnout. Gra jest po prostu dobra - nie porywająca, nie rewelacyjna, nie oszałamiająca, ale jak na platformy mobilne bardzo solidna. Miałem okazję zagrać w jej edycję na iPodzie, podobało mi się tyle o ile - na Xperii Play rozwija skrzydła. Samochodówki to gry, w których sterowanie jest kluczowym elementem, decydującym o tym, jak bawi się gracz - dlatego na Playowym krzyżaku w frajda jest naprawdę przednia.


Ocena gry: 7.0
Wykorzystanie Xperii Play: 9.0

--

Bruce Lee


Jak każdy trzydziestoletni facet mam wielki szacunek do Brusa, więc nie powinienem mu podskakiwać. To w końcu King Karate Mistrz. Niestety gra z jego udziałem jest przeciętna, na pewno nie da się jej nazwać Wejściem Smoka. Myślałem przez chwilę, że to może jakaś nowa wersja tego klasyka z Atari:


Tymczasem to bijatyka a'la Tekken, niestety niezbyt udana. O ile kontroler Xperii Play sprawia, że kontrola nad fighterem jest stuprocentowa, to gra nie radzi sobie z wykrywaniem uderzeń. Całości brakuje też finezji, jakiś bardziej skomplikowanych ciosów. Szybko się tą grą znudziłem, ale pewnie i tak bawiłem się lepiej, niż gdybym sprawdzał ją na normalnym telefonie z ekranem dotykowym.


Ocena gry: 4.0
Wykorzystanie Xperii Play: 8.0

 ---
 
FIFA 10

Najchętniej napisałbym tu o czym innym, bo co prawda istnieje dobra gra piłkarska na Xperię Play, ale niestety nie jest nią FIFA 10 (za to każde pieniądze warto zainwestować w Real Football 2011). EA Sports przerobiło swoją mobilną kopaną na Xperię Play zupełnie się do tego nie przykładając - a na dodatek dostaliśmy edycję sprzed roku, która akurat nie była zbyt udana. W efekcie to słaba gra piłkarska, która tylko udaje, że jest grą na Playa - o ile inne tytuły np. na ekranach opisujących sterowanie, odnoszą się do przycisków, jakie ma ten telefon, FIFA 10 nie trudzi się, by zadbać choćby o taki drobiazg. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, więc już słowa więcej o tej produkcji nie napiszę - za to jeszcze raz polecam Real Football 2011. Też przerobione pod Xperię Play i dużo, dużo lepsze.


Ocena gry: 4.0
Wykorzystanie Xperii Play: 8.0

---


Star Battalion

Nie namawiam do tego, żebyście kupowali Xperię Play dla tej gry, ale jeśli już macie Xperię Play, a znacie takie produkcje jak Wing Commander czy X-Wing, musicie w nią zagrać. Kosmiczny symulator (choć lata się też nad powierzchnią planet), który rzuca gracza w sam środek wielkiego intergalaktycznego konfliktu. Bardzo podoba mi się w tej produkcji wykorzystanie kontrolera, bardzo podoba mi się też to, że w przeciwieństwie do wersji na inne mobilne platformy (te na i...), na Playu Star Battalion nie przycina się i cały czas jest płynny, nawet wtedy, gdy na ekranie dzieje się dużo. A są tu misje, w których dzieje się tak dużo, że Gwiezdne Wojny, nawet w wersji zremasterowanej, to pikuś :) 



Ocena gry: 8.0
Wykorzystanie Xperii Play: 9.0
---

The Sims 3

To niewiarygodne - to Simsy w telefonie! Nigdy nie byłem wielkim entuzjastą tej serii, ale miałem okazję zagrać w nią tak na PC, jak i na konsoli i muszę powiedzieć, że ta wersja ma wszystko to, co widziałem w jej "dużych" odpowiednikach. Powiem tak - już nigdy więcej nie pokażę żadnej gry na telefon mojej małżonce. Bo potem tracę aparat na cały wieczór...


Ocena gry: 8.5
Wykorzystanie Xperii Play: 8.0
---

Tetris

A na końcu - mały bonus. Spośród gier, które są na Playu, Tetris się wyróżnia - przede wszystkim tym, że nie jest tytułem, który akurat szczególnie mógłby w jakikolwiek  sposób pokazać szczególne możliwości tego telefonu. Nie zmienia to jednak tego, że Tetris, tak jak był wspaniałą grą w 1984 roku (kiedy powstał), tak wspaniałą grą jest teraz. Niestety, w ogóle nie korzysta z kontrolera Playa - a szkoda.



Ocena gry: 9.5
Wykorzystanie Xperii Play: 1.0

---

Ale pamiętajcie - to rozgrzewka. Już teraz mogę polecić parę tytułów, które odkryłem: Real Football 2011, Modern Combat 2 oraz Dungeon Defenders: Second Wave. Opisy - wkrótce!

wtorek, 10 maja 2011

BackStab – recenzja

BackStab to w pewnym sensie flagowy tytuł Xperii Play – gra, jaką w branży nazywa się exclusivem: dostępna tylko na jedną, konkretną platformę. Oczywiście są na Playu gry z... PlayStation, ale to nie świeżynki (choć oczywiście klasyki) – tymczasem BackStab dostępny jest na razie wyłącznie na Xperii. Niestety – już teraz wiadomo, że na razie, twórcy gry nawet się z tym nie kryją, bo na ekranie opcji, w polu „sterowanie” pokazane są ustawienia ekranu dotykowego, a więc np. z innych smartfonów działających na Androidzie. Nie zmienia to jednak faktu, że na razie BackStab to rzecz tylko dla posiadaczy Playa. Czy to równocześnie powód do ich dumy?

Żebyście wczuli się w klimat:

Oczywiście :) BackStab to produkcja studia Gameloft, które znane jest z tego, że bierze pomysły innych twórców (znane głównie z dużych konsol) i przenosi je na platformy mobilne – pod nowym tytułem, z nieco zmienionymi bohaterami, zasadniczo jednak nie ma wątpliwości jako tytuł wstawić w pole X w zdaniu - „o, nowa gra Gameloftu, klon X”. Można się na to zżymać, ale prawda jest taka, że Gameloft bierze się za przeróbki gier, których nikt oficjalnie nie decyduje się przenieść np. na Androida – tak naprawdę robi więc dobrą robotę, a przede wszystkim pokazuje, że w ogóle da się ten czy inny tytuł zmieścić na komórce. To, co jest fajne w ich grach to to, że co prawda w postaci uproszczonej (czasem nawet za bardzo, ale jednak...) oddają esencję tych gier, które kopiują, przekładają ją „język mobilnych platform”. Ale zaraz, chyba odlatuję za bardzo...

BackStab to tytuł o tyle nietypowy, że najbardziej oryginalny wszystkich Gameloftowych, jakie znam. Oczywiście znów nie ma problemu z tym, jaki tytuł wstawić w pole X – to kopia Assassin's Creeda – ale przy normalnym podejściu gra działa by się w Renesansie, we Włoszech, ogólnie podobieństw byłoby więcej, także fabularnych. Tymczasem tu jest oryginalnie – gra opowiada o losach Henry'ego Blake'a, morskiego kapitana, który zostaje zdradzony przez swojego niegdysiejszego druha i oskarżony o pomoc Hiszpanom w zdobyciu jego rodzinnego miasta New Bristol. Nasz bohater najpierw trafia w dyby, ale dzięki pomocy pewnej temperamentnej ślicznotki ucieka, ukrywa na wyspie piratów, a ostatecznie wraca do osady, by udowodnić, że jest niewinny.

Ciekawa jest struktura gry – część jej etapów to poziomy otwarte, po których przemieszczamy się w swobodnie, wykonując zadania zlecone nam przez napotkane, całkiem barwnie zarysowane postacie; reszta to misje zaprojektowane z góry przez twórców, które przypominają trochę to, co znamy choćby z serii Prince of Persia. Rozgrywka zgrabnie łączy walkę na szpady, strzelanie z pistoletu, sekwencje wspinaczkowo-akrobatyczne, a nawet jazdę na koniu i prowadzenie ostrzału z dział armatnich – wszystkie podporządkowanej ciekawej historii o poszukiwaniu zemsty i odkupienia.

BackStab w pełni korzysta z możliwości kontrolera Play...Station, można sterować grą nawet przy użyciu padów/gałek analogowych (kurde, muszę sprawdzić, jak to się oficjalnie nazywa). Prawa, jak na dużych konsolach, służy do obracania kamerą i ta działa znakomicie. Lewą można przemieszczać bohatera, ale jej działanie oceniam na co najwyżej dobre – to jednak bardziej wina gry, która czasem źle identyfikuje kierunki (szczególnie kiedy szybko się obrócimy – perspektywa się już zmieniła, ale np. ruch w górę daje taki efekt, jaki dawałby przed obróceniem kamery). Dlatego ostatecznie grałem na kombinacji krzyżak (do sterowania postacią) i prawa gałka do kontrolowania kamery. No i oczywiście trójkącik, krzyżyk, kwadracik, itd. oraz bumpery zainstalowane pod ekranem. Doceniłem je, bo są używane m.in. podczas strzelania z pistoletu, a dzięki nim wrażenie jest takie, jakby rzeczywiście ciągnęło się za spust.

BackStab byłby jedną z najlepszych gier Gameloftu, gdyby nie fakt, że – być może z pośpiechu na premierę Playa – kilku rzeczy niedopracowano. Denerwuje mnie przede wszystkim to, że podczas animacji walki postacie przenikają przez siebie. Wiem, że to typowy problem wielu gier, ale tu jakiś tak bardziej to razi – może dlatego, że chciałbym, aby tytuł dostępny wyłącznie na Playu był jego najlepszą wizytówką. Parę razy zdarzyło mi się też, że gra zawieszała się na kilkadziesiąt sekund podczas ładowania – trzeba było ją „popchnąć” dotykając ekran czarny dotykowy. Szkoda, że takie techniczne fuszerki trapią akurat tę produkcję – Gameloft dba o wysoką jakość swoich „klonów”, ale tu najwyraźniej skupiono się na oryginalności, i zabrakło czasu czy środków, by wszystko dopieścić. Mimo to polecam – BackStab to całkiem niezła pokazówka możliwości Xperii Play.

Ocena gry: 7.5
Wykorzystanie Xperii Play: 8.5

---

PS. Wybrałem się na spore zakupy na Android Market. Wkrótce zestaw recenzji kilku ciekawych produkcji – m.in. pod kątem tego, jak się w nie gra na Playu.

poniedziałek, 9 maja 2011

Xperia Play - w "Co za tydzień" i na YT

Człowiek ogląda sobie niczego się nie spodziewając telewizję, aż tu nagle wyskakuje mu z pudełka - tj. z telewizora - Oliver Janiak. A wraz z nim materiał o Xperii Play, nakręcony przy okazji produkcji virala/reklamówki, która właśnie trafiła do sieci. Na rzeczywiście, trafiła. Się prezentuje. Tak:



Ładnie się prezentuje :)

niedziela, 8 maja 2011

Problem jajeczny - rozwiązany

Spieszę donieść, że "problem jajeczny", o którym pisałem wcześniej, został rozwiązany. Polegał na tym, że nie mogłem znaleźć w Xperii Play minutnika - przyzwyczajony przez Nokię, że opcja ta znajduje się gdzieś w okolicach zegara/budzika/terminarza. W efekcie jaja na miękko wyszły na twardo - a za takimi na twardo to ja nie przepadam.

Okazało się, że jednak, że Nokia przyzwyczaiła mnie niestety również do "starego" myślenia o telefonach. Kiedyś, kiedy nie było w aparacie jakiejś opcji, to jej nie było - i już. Xperia Play pracuje jednak na Androidzie, a to oznacza, że jeśli jakiejś opcji nie ma, to... wystarczy poświęcić dwie minuty na znalezienie jej na Android Markecie. Pyk, pyk, pyk. Pach, pach, pach... i minutnik zainstalowany. Odpowiednia aplikacja jest darmowa, wyszukuje się po wpisaniu hasła "minutnik" choć tak naprawdę nazywa się "Touch Timer". Dziś rano jajka wyszły jak należy - wkleiłbym na dowód zdjęcie, ale wyszły tak bardzo, że zjadłem je, zanim o tym pomyślałem.

Ale umówmy się, że wyglądały właśnie tak:


Zabawna historia związana jest z tym, jak wpadłem na to, by poszukać na Android Markecie minutnika.

Otóż byłem od początku użytkowania Playa przekonany, że taka jedna ikonka na pulpicie, ustawiona tam domyślnie przez producenta, to skrót do dyktafonu. Wczoraj akurat był mi dyktafon potrzebny, więc klikam, a... okazuje się, że to "wyszukiwanie głosowe", czyli - ja mówię, np. "zielony smok", a Play pokazuje wyniki wyszukiwania z Google'a właśnie na to hasło (pod warunkiem, że je dobrze rozpozna - ale to, jak ten system radzi sobie z rozpoznawaniem komend, to temat na osobny wpis).

Fajne, ale NAPRAWDĘ był mi potrzebny dyktafon. Sprawdziłem w Internecie, czy takowego Play posiada, przeczytałem (na jakiejś całkiem oficjalnej stronie ze specyfikacjami): "dyktafon - do ściągnięcia z Android Market". No to ściągnąłem - programów było kilka, część bezpłatnych, wziąłem pierwszy z brzegu. Sprawdził się bardzo dobrze, ale... okazało się, że domyślnie ustawiony jest tak (da się to zmienić), żeby automatycznie nagrywać wszystkie rozmowy. Pod koniec dnia odkryłem, że mam zapisane całe archiwum. Powinienem chyba zacząć ostrzegać swoich rozmówców: "Ze względu na dbałość o jakość świadczonych usług, rozmowa będzie nagrywana. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, rozłącz się i napisz do mnie list....".

Na tym na razie skończyłem polowania na Android Market, ale podejrzewam, że różnych, przydatnych aplikacji jest tam mnóstwo. Pomysł na wpis? Raczej tak...

sobota, 7 maja 2011

"Cześć, mam na imię Xperia Play" - drugie wrażenia

Już się z Xperią Play poznaliśmy. I to całkiem nieźle. Właściwie to jesteśmy już jak stare małżeństwo - przyzwyczailiśmy się do siebie. Nawyki z poprzedniego telefonu odeszły już w niepamięć, teraz działam już Xperiowo/Playowo/Androidowo.

Dzisiaj znajomy spytał mnie: "Ej, słuchaj, w Erze mają taką opcję, że mogę dostać Playa za złotówkę, brać?". Przez moment nie mogłem uwierzyć, bo kiedy wcześniej sprawdzałem, w Erze nie za bardzo wiedzieli, jak to będzie u nich wyglądać. Poza tym - za złotówkę? Okazało się jednak, że cena była wyższa (ale wciąż: 49 złotych), resztę znajomy chciał opłacić "punktami Ery". Nadal sądzę, że coś mu się pomieszało (w poniedziałek będzie sprawdzał, pewnie chodzi o inną Xperię), ale odpowiedziałem od razu - niezależnie od ceny - "brać!". Bo Play daje radę. 

Myślę, że sprawdziłem już większość funkcji aparatu, niektóre oczywiście bardziej pobieżnie, ale na żadnej się nie zawiodłem. Świetne są ogromne możliwości konfiguracji tego, jak telefon wygląda i do jakich funkcji czy aplikacji ma skróty (i gdzie). Wszystko poustawiałem sobie "pod siebie", mówiąc szczerze ta możliwość, to dla mnie całkowita nowość, więc jestem pod wrażeniem.

Podoba mi się też szybkość/płynność działania telefonu. Baaardzo długo trwa jego uruchomienie (nawet koło 30 sekund), ale jak już wszystko się zainicjalizuje, wczyta i uruchomi wszystko, co do tej pory robiłem, działało tak, jak należy. Widziałem wcześniej u znajomych kilka telefonów na Androidzie, komfort pracy był na nich zawsze o wiele niższy, niż to, co pokazała mi Xperia Play.

Z nowych minusów... w sumie nie wiem, czy coś jest. Raz podczas rozmowy coś tam poklikałem, sprawdzając jakieś dane w telefonie, i jak już niby skończyłem, u góry ekranu pojawiła się ikonka trwającej rozmowy. Okazało się, że mój rozmówca się nie wyłączył, ja też wyszedłem z ekranu rozmowy i niby połączenie dalej trwało, ale dzięki rzeczonej ikonce szybko je wyłączyłem. Mam też trochę kłopot z pisaniem SMS-ów: ekran jest tak czuły, że muszę pamiętać, aby trochę wyżej podnosić palce podczas wstukiwania tekstu, bo pojawiają się jakieś niezamierzone literki. To jednak nie wina telefonu czy ekranu, a tego, że byłem przyzwyczajony to zupełnie innego komfortu użytkowania. To tak, jakbym się przesiadł z Malucha na jakieś porządne, zachodnie auto i z marszu próbował zimą odpalać na pych, z przekonaniem, że inaczej i tak nie pójdzie. Po dwóch dniach te literówki zniknęły niemal w 100%, więc problemu tak naprawdę nie ma.

Aha - no i nie wiem, jak to zrobiłem, że w książce adresowej, obok telefonów, pojawiły się zdjątka niektórych znajomych, wzięte z ich Facebooka. To super rozwiązanie, ale nie wiem gdzie kliknąłem, żeby to się stało - a nie wszyscy dostali "fejsy" z automatu, mimo że mam ich w kontaktach opisanych tak, jak przedstawiają siebie na FB. To jak na razie jedyna tajemnica, jaką kryje przede mną Play - resztę rozpracowałem w mgnieniu oka.

Kolejny raport z pola walki - mam nadzieję, że już jutro. Ściągnąłem grę BackStab, produkcję dostępną na razie wyłącznie na Xperii Play. Już w nią ostro gram, więc może pokuszę się o recenzję?

środa, 4 maja 2011

"Cześć, mam na imię Xperia Play" - pierwsze wrażenia

Zgodnie z obietnicą - pierwsze wrażenia z równie pierwszych chwil spędzonych z telefonem Xperia Play. Najpierw trochę o tym, co znajduje się w pudełku. O, tym pudełku:


Zsuwamy obwolutę, a tam, ergonomicznie zapakowane... cudo (technologii)!


Pełna zawartość pudełka jest... taka, jak poniżej. Dużo tu, nie ma, ale jest wszystko to, co potrzebne: podstawowe instrukcje (resztę załatwiają samouczki Androida w samym aparacie - wiem, bo jako Androidowy lajkonik już miałem okazję z nich skorzystać), słuchawki, kabel USB, oraz ładowarkę, która łączy się ze wspomnianym wyżej kablem.  


By dostać się do środka, należy ściągnąć tylną klapkę. Mówiąc szczerze ten plastik - przy ściąganiu - wydaje się trochę  zbyt giętki, na szczęście po zmontowaniu całości, telefon robi mimo tego solidne wrażenie. Mam tendencję do upuszczania takich cudeniek, ale na szczęście Play zdaje się być przynajmniej odrobinę przygotowanych dla takich "leworęcznych" użytkowników, jak ja - dobrze się trzyma, zdaje się być zwarty i wytrzymały. Wybaczcie, nie będę sprawdzał, jak przeżywa upadek ze stołu. Przynajmniej nie celowo...


To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że kartę SIM wkłada się bez wyciągania baterii. Niby drobiazg, a cieszy. W tym samym miejscu mieści się port na karty microSD. Na razie nic do niego nie wkładam: telefon ma 8GB wbudowanej własnej pamięci, nie wydaje mi się, żebym szybko je zapełnił. Z drugiej strony - nowe gry na Androida bywają całkiem spore (zajmują np. 500-600 MB), więc zobaczymy, jak to będzie.


Ok, telefon włączony. Jak każdy dobrze wychowany aparat wita się ekranem "Witamy!" :). Widżet umieszczony na centralnej części pulpitu to Timescape, z którym miałem onegdaj przyjemność przy okazji Xperii X10. Kiedy zsynchronizuję z telefonem swoje konto pocztowe i konto na Facebooku, Timescape będzie pokazywał chronologicznie wszystko to, co działo się u mnie (otrzymane SMS-y, maile, itd.) oraz u moich znajomych (z FB). Ale to później, bo teraz...


...to, co przysłowiowe tygryski lubią najbardziej - gry. Pierwsza na lewo zakładka pulpitu poświęcona jest grom. Znajduje się tu skrót do aplikacji PlayStation Pocket - i gry Crash Bandicoot z pierwszego PlayStation - oraz skrót do sekcji sklepu Android Market zawierającej inne gry.

Drobny zawód - większość gier, które "są" już w telefonie (wspomniany Crash Bandicoot z PSX, oraz Androidowe Star Battalion, FIFA 10, Bruce Lee, Asphalt 6 oraz The Sims 3) nie są preinstalowane w dosłownym znaczeniu tego słowa. Zamiast nich jest prosta aplikacja, która pokazuje planszę tytułową i informuje, że całość trzeba ściągnąć przez Internet/3G. Oczywiście wybrałem tę pierwszą opcję - moje 2 Mbit/s pobierały wspomniane tytuły w ok. 5 minut każdą (na czuja, cholerny stoper gdzieś się zgubił). 


Pisałem, że gry są najważniejsze?  Trochę rozminąłem się z rzeczywistością. Najważniejsze jest to:



Czyli "kontroler PlayStation", powód przewagi Xperii Play nad konkurencją. Jako weteran konsol wiem, jaką robi to różnicę: zamiast grania na ekranie dotykowym, kiedy to zwykle zasłania się palcem sporą część ekranu (a nie wszyscy twórcy potrafią problem ten rozwiązać), dostajemy możliwość korzystania z krzyżaka, czterech klasycznych przycisków (trójkącik, kwadracik, kółeczko i krzyżyk), oraz dwóch "dotykowych" gałek, które całkiem nieźle symulują działanie autentycznych sticków pada PlayStation. To, jak w tych reklamach Żywca, w grach "robi różnicę". Sprawdzałem na Crash Bandicoot, które pamiętam z PSX-a. Kiedy widziałem to wtedy u kumpla na konsoli, wydawało mi się, że gry już nie mogą być lepsze. A teraz tę samą grę noszę sobie w kieszeni. Niesamowite.

No i trochę o telefonie. Przyznaję, że pierwszy kontakt mocno mnie onieśmielił. Przesiadka z jakiegoś wewnętrznego, prostego systemu Nokii; nawet z iOS-a, którego poznałem trochę dzięki iPodowi Touch, to jednak przesiadka do zupełnie innego pociągu. Pierwszych kilka minut czułem się więc lekko zdezorientowany, ale muszę przyznać, że działanie Androida opanowałem dużo szybciej, niż sądziłem. Na razie jeszcze nie grzebię w bardziej zaawansowanych funkcjach (jeszcze coś popsuję...), ale poczyniam sobie coraz śmielej. Sam skonfigurowałem sieci (pyk, pyk, pyk i gotowe), całkowicie pozmieniałem sobie elementy pulpitu (skrót do Żoneczki w centralnym punkcie, to w końcu najczęściej używana rzecz w telefonie), pobawiłem się aparatem fotograficznym, grami, przeglądarką WWW, Android Marketem, kalendarzem. Czuję się trochę tak, jakbym odkrywał technologię obcych - wszystko jest dla mnie nowe, ale fajne, bo działa jak należy i obsługuje się to to intuicyjnie. Kilka drobiazgów nie przypadło mi do gustu, ale na razie nic, co byłoby prawdziwym problemem - np. nie znalazłem jeszcze minutnika.

Ok, czas iść spać - na razie tyle. Więcej o wrażeniach/telefonie - jutro lub pojutrze. Ale na zakończenie tej pierwszej części: +/-.

Plusy:
- solidne wykonanie
- "kontroler PlayStation"
- wspaniały wyświetlacz (rozdzielczość! kolory! rozmiar!)
- szybkie, intuicyjne, sprawne menu/system operacyjny
- integracja książki adresowej/kalendarza/itd. z kontem Google - przydaje się do synchronizacji/archiwizacji

Minusy:
- preinstalowane gry trzeba sobie dociągnąć (za wyjątkiem Tetrisa)
- brak minutnika (nie znalazłem? na razie tylko jedne jajka były mniej na miękko niż bym chciał, więc strata niewielka)
- przypomnienia z kalendarza są jakieś takie... mało inwazyjne. Mam niestety przypadłość "drzemkowania" alertów, więc lubię, ja mnie nieustannie atakują.
- miałem jakiś problem z grą Bruce Lee, dostępną w telefonie - jako jedyna nie chciała mi się pobrać z sieci, "poszła" dopiero za ósmym razem.

wtorek, 3 maja 2011

Wylądował!

Xperia Play... wylądował. Lśni pięknie, pierwsze wrażenia być może jeszcze dziś - chyba, że ostatni odcinek "Usta usta" i drugi półfinał Barcelona-Real będą wystarczającymi powodami, by odłożyć to na jutro.

Na wszelki wypadek - pierwsze zdjęcie, jakie wykonałem nowym telefonem. Nie spodziewałem się, że będzie takie:


Piękne, prawda? 3 maja? Majówka my ass...

Aha - to okolice Bolkowa, a więc region najbardziej dotknięty "zimą na wiosnę".