BackStab to w pewnym sensie flagowy tytuł Xperii Play – gra, jaką w branży nazywa się exclusivem: dostępna tylko na jedną, konkretną platformę. Oczywiście są na Playu gry z... PlayStation, ale to nie świeżynki (choć oczywiście klasyki) – tymczasem BackStab dostępny jest na razie wyłącznie na Xperii. Niestety – już teraz wiadomo, że na razie, twórcy gry nawet się z tym nie kryją, bo na ekranie opcji, w polu „sterowanie” pokazane są ustawienia ekranu dotykowego, a więc np. z innych smartfonów działających na Androidzie. Nie zmienia to jednak faktu, że na razie BackStab to rzecz tylko dla posiadaczy Playa. Czy to równocześnie powód do ich dumy?
Żebyście wczuli się w klimat:
Oczywiście :) BackStab to produkcja studia Gameloft, które znane jest z tego, że bierze pomysły innych twórców (znane głównie z dużych konsol) i przenosi je na platformy mobilne – pod nowym tytułem, z nieco zmienionymi bohaterami, zasadniczo jednak nie ma wątpliwości jako tytuł wstawić w pole X w zdaniu - „o, nowa gra Gameloftu, klon X”. Można się na to zżymać, ale prawda jest taka, że Gameloft bierze się za przeróbki gier, których nikt oficjalnie nie decyduje się przenieść np. na Androida – tak naprawdę robi więc dobrą robotę, a przede wszystkim pokazuje, że w ogóle da się ten czy inny tytuł zmieścić na komórce. To, co jest fajne w ich grach to to, że co prawda w postaci uproszczonej (czasem nawet za bardzo, ale jednak...) oddają esencję tych gier, które kopiują, przekładają ją „język mobilnych platform”. Ale zaraz, chyba odlatuję za bardzo...
BackStab to tytuł o tyle nietypowy, że najbardziej oryginalny wszystkich Gameloftowych, jakie znam. Oczywiście znów nie ma problemu z tym, jaki tytuł wstawić w pole X – to kopia Assassin's Creeda – ale przy normalnym podejściu gra działa by się w Renesansie, we Włoszech, ogólnie podobieństw byłoby więcej, także fabularnych. Tymczasem tu jest oryginalnie – gra opowiada o losach Henry'ego Blake'a, morskiego kapitana, który zostaje zdradzony przez swojego niegdysiejszego druha i oskarżony o pomoc Hiszpanom w zdobyciu jego rodzinnego miasta New Bristol. Nasz bohater najpierw trafia w dyby, ale dzięki pomocy pewnej temperamentnej ślicznotki ucieka, ukrywa na wyspie piratów, a ostatecznie wraca do osady, by udowodnić, że jest niewinny.
Ciekawa jest struktura gry – część jej etapów to poziomy otwarte, po których przemieszczamy się w swobodnie, wykonując zadania zlecone nam przez napotkane, całkiem barwnie zarysowane postacie; reszta to misje zaprojektowane z góry przez twórców, które przypominają trochę to, co znamy choćby z serii Prince of Persia. Rozgrywka zgrabnie łączy walkę na szpady, strzelanie z pistoletu, sekwencje wspinaczkowo-akrobatyczne, a nawet jazdę na koniu i prowadzenie ostrzału z dział armatnich – wszystkie podporządkowanej ciekawej historii o poszukiwaniu zemsty i odkupienia.
BackStab w pełni korzysta z możliwości kontrolera Play...Station, można sterować grą nawet przy użyciu padów/gałek analogowych (kurde, muszę sprawdzić, jak to się oficjalnie nazywa). Prawa, jak na dużych konsolach, służy do obracania kamerą i ta działa znakomicie. Lewą można przemieszczać bohatera, ale jej działanie oceniam na co najwyżej dobre – to jednak bardziej wina gry, która czasem źle identyfikuje kierunki (szczególnie kiedy szybko się obrócimy – perspektywa się już zmieniła, ale np. ruch w górę daje taki efekt, jaki dawałby przed obróceniem kamery). Dlatego ostatecznie grałem na kombinacji krzyżak (do sterowania postacią) i prawa gałka do kontrolowania kamery. No i oczywiście trójkącik, krzyżyk, kwadracik, itd. oraz bumpery zainstalowane pod ekranem. Doceniłem je, bo są używane m.in. podczas strzelania z pistoletu, a dzięki nim wrażenie jest takie, jakby rzeczywiście ciągnęło się za spust.
BackStab byłby jedną z najlepszych gier Gameloftu, gdyby nie fakt, że – być może z pośpiechu na premierę Playa – kilku rzeczy niedopracowano. Denerwuje mnie przede wszystkim to, że podczas animacji walki postacie przenikają przez siebie. Wiem, że to typowy problem wielu gier, ale tu jakiś tak bardziej to razi – może dlatego, że chciałbym, aby tytuł dostępny wyłącznie na Playu był jego najlepszą wizytówką. Parę razy zdarzyło mi się też, że gra zawieszała się na kilkadziesiąt sekund podczas ładowania – trzeba było ją „popchnąć” dotykając ekran czarny dotykowy. Szkoda, że takie techniczne fuszerki trapią akurat tę produkcję – Gameloft dba o wysoką jakość swoich „klonów”, ale tu najwyraźniej skupiono się na oryginalności, i zabrakło czasu czy środków, by wszystko dopieścić. Mimo to polecam – BackStab to całkiem niezła pokazówka możliwości Xperii Play.
Ocena gry: 7.5
Wykorzystanie Xperii Play: 8.5
---
PS. Wybrałem się na spore zakupy na Android Market. Wkrótce zestaw recenzji kilku ciekawych produkcji – m.in. pod kątem tego, jak się w nie gra na Playu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz