środa, 29 czerwca 2011

Rainbow Six: Shadow Vanguard - recenzja

Po raz kolejny muszę napisać coś, co już chyba tu na blogu pisałem - to jakie gry przychodzi nam teraz nosić w kieszeni powoli przestaje "mieścić się w głowie". Pamiętam, jak na swoim pierwszym PC-cie pierwszy raz zainstalowałem premierową część Rainbow Six - ależ to było frajdy, ależ radości. Nie dość, że gra była bardzo fajną strzelanką o antyterrorystach - którzy wydawali mi się, wówczas młodemu szczylowi, najbardziej coolerskimi facetami na świecie, to jeszcze poza strzelaniem można było dokładnie zaplanować swoją akcję, opracować szczegółowo kto, kiedy i gdzie ma pójść. Teraz taką samą grę noszę sobie w telefonie, a nazywa się Rainbow Six: Shadow Vanguard. Dla fanów serii to jedyna okazja, by zagrać w nową Tęczową Szóstkę - posiadający prawa do marki Ubisoft jakoś nie kwapi się, by wydać kolejną "dużą" odsłonę cyklu. Na razie nie musi...

Shadow Vanguard to klasyczny Rainbow Six - nawet mimo tego, że kierujemy oddziałem złożonym z trzech gości. Mamy przed sobą 14 misji, które a) rzucają nasz oddział w najdalsze zakątki globu, b) początkowo wydają się zupełnie ze sobą niezwiązane, c) razem tworzą zaskakującą wartką fabułę, która kręci się wokół groźby aktywowania broni masowego rażenia w miejscu, w którym absolutnie takiej broni nie powinno się używać.

Rozgrywka oparta jest o zasady typowej strzelanki, ale ponieważ mamy do czynienia z serią Rainbow Six, wzbogacono ją o kilka innowacji. Przede wszystkim możemy korzystać z różnych gadżetów, które pozwalają nam np. zaglądać pod drzwiami do znajdującego się po drugiej stronie pomieszczenia, co pozwala dobrze przygotować się do starcia z przeciwnikami (bo chyba dla wszystkich jest jasne, że jakieś bandziory tam stoją, prawda?). Wzbogacono ją też o sterowanie dopasowane do ery "gamingu na smartfonach", tzn. polecenia kumplom z drużyny wydaje się stukając w ikonki pojawiające się w odpowiednich miejscach na ekranie. Czyli np. widzimy jakiś murek, nad nim jest ikonka, puk puk i już nasz człowiek przykleja się do niego. Puk puk na nadbiegającym przeciwników i już kumpel z oddziału zaczyna pruć do niego serią. Głównym bohaterem kierujemy zaś przy pomocy kontrolera PlayStation w dolnej części Playa. Prawdziwie konsolowe doświadczenie :)

Rainbow Six: Shadow Vanguard to produkcja, która zasługuje wyłącznie na pochwały. Jedyny zarzut jest taki, że mogłaby być nieco bardziej trudna, ale domyślam się, że nie każdy "telefonowy gracz" ma aż takie oczekiwania względem poziomu trudności, jak ja.



Ocena gry: 9.0
Wykorzystanie Xperii Play: 9.0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz